.

Created by 

Copyrights © 2022 ITO. All Rights Reserved.

Linki

Najnowsze wpisy

Zapisz się do naszego newslettera

ITO - Instytut Transformującej Obecności

 

Blue way up Patryk Lange, 

Rynek Główny 34/15, 31-010 Kraków

 

Email: info@transformujacaobecnosc.pl

Telefon: + 48 601 959 519

Youtube
Facebook grupa
Facebook
Instytut Transformującej Obecności

Email

Bądźmy w kontakcie

Facebook grupa
e-mail
Facebook
Youtube
Instytut Transformującej Obecności

Zobacz też...

arrow left
arrow right
Alan Seale - sztuka Trzymania Przestrzeni bez przywiązywania się.
Czego pragniesz i czego potrzebujesz w 2026 roku?
18 stycznia 2026

W pokoju spotkań na Zoomie było nas czterech – a ściślej mówiąc, czterech głęboko czujących i myślących mężczyzn. Uczestniczyliśmy w styczniowym Kręgu Słuchania Ubuntu. Takie spotkania zawsze zaczynają się od pytania. Tym razem brzmiało ono: Czego pragniesz i czego potrzebujesz w 2026 roku?

 

Urzekło mnie sformułowanie tego pytania, które uwypukla różnicę między pragnieniami a potrzebami. Te dwa słowa są często używane zamiennie, a jednak nie oznaczają tego samego. W życiu kierujemy się jednymi i drugimi, ale ważne jest, by rozumieć różnicę i umieć rozpoznać, co w danej chwili dochodzi do głosu.

 

  • Pragnienia (Wants) to zazwyczaj wyraz preferencji lub tęsknot – rzeczy lub stany, które chcielibyśmy mieć, lub wydarzenia, na których nam zależy. Mogą to być głębokie, długofalowe dążenia, jak i ulotne zachcianki chwili.

  • Potrzeby (Needs) to z kolei to, co jest nam niezbędne do trwałego dobrostanu, sukcesu, a w skrajnych przypadkach – do samego przeżycia. Gdy brakuje nam zaspokojenia potrzeb fizycznych, emocjonalnych czy duchowych, nasze życie może zostać poważnie zaburzone. Kiedy jednak nasze potrzeby są zaspokojone, stajemy się spokojniejsi, co pozwala nam iść dalej drogą, do której zostaliśmy powołani.

 

Pragnienie przynależności

Kiedy w naszym kręgu padło pytanie o 2026 rok, każdy z nas odpowiedział inaczej. Jednak w miarę kolejnych rund słuchania, nasze spostrzeżenia pogłębiały się dzięki słowom innych. Od początku to pytanie rezonowało we mnie zarówno na poziomie osobistym, jak i zbiorowym. Zdałem sobie sprawę, że – przynajmniej początkowo – to pragnienie było we mnie silniejsze niż potrzeba. Jeśli chodzi o potrzeby, na ten moment czuję się zabezpieczony.

Zaskoczyło mnie jednak pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy w kontekście moich pragnień: przynależność. Zrozumiałem, że pragnę jej bardziej dla świata niż dla siebie samego. Być może moje osobiste pragnienie wobec świata było w rzeczywistości wyrazem globalnej potrzeby.

Przynależność to uczucie pierwotne i fundamentalne. To poczucie bycia „u siebie”, bycia widzianym i rozumianym. To świadomość więzi i tego, że mamy do odegrania jakąś rolę lub cel. Nie musimy czuć przynależności do każdej osoby czy każdego aspektu danego miejsca, ale czujemy realną więź z tym miejscem lub społecznością jako całością.

Sam przeszedłem długą drogę z poczuciem przynależności i przyznaję, że bywały chwile, gdy czułem się wykluczony. Może znasz to uczucie. Kiedy nie czułem, że przynależę, byłem wewnętrznie niespokojny. Tęskniłem za czymś więcej. Z czasem to uczucie prowadziło do pustki i odłączenia od ludzi i miejsc. Dziś jestem wdzięczny za poczucie przynależności, które mam w życiu.

 

Więź ze światem

Pragnienie przynależności, które pojawiło się we mnie podczas spotkania, dotyczyło ludzi wszędzie, nie tylko mnie. Marzy mi się bardziej uniwersalne i powszechne poczucie przynależności do świata. Kiedy czujemy, że przynależymy, bardziej nam zależy. Angażujemy się mocniej i jesteśmy bardziej oddani dobru otaczającej nas rzeczywistości. Mówi się, że nie uratujemy tego, czego nie kochamy. Jeśli nie czujemy przynależności, trudniej jest kochać, zwłaszcza bezwarunkowo. Wtedy szczęście i satysfakcja stają się bardziej transakcyjne niż relacyjne.

Dlatego to, czego pragnę w 2026 roku – choć może to brzmieć górnolotnie – to aby ludzie wszędzie poczuli, że przynależą. I aby dzięki temu znaleźli coś, co pokochają na tyle, by chcieli to ratować.

 

Sztuka trzymania przestrzeni

Świat potrzebuje więcej ludzi zdolnych do „trzymania przestrzeni” (holding space) dla innych oraz dla trudnych sytuacji – trzymania ich w swoich sercach i myślach. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią tworzyć intencjonalną przestrzeń w wymagających czasach bez chęci kontroli, manipulacji czy przywiązania do konkretnych rezultatów. Chodzi o utrzymanie wizji większego dobra, które wyłoni się w swoim czasie.

To trudne, ponieważ ludzka natura chce, by sprawy toczyły się po naszej myśli. A przecież nie zawsze tak będzie. Jednak dając czas i przestrzeń (i przyznaję, godząc się czasem na spory chaos), ludzie i sytuacje mają tendencję do odnajdywania właściwej drogi. To, czego wtedy najbardziej od nas potrzebują, to trzymanie przestrzeni, otoczenie ich wielką miłością, uważne słuchanie i rozważne działanie.

Wymaga to jednak czegoś jeszcze: Zaufania. Ponieważ trzymanie przestrzeni bez kurczowego trzymania się kontroli wymaga od nas pozwolenia, byśmy sami byli „trzymani” przez siłę większą od nas – rozległe pole energii lub Inteligencję; większą Mądrość, która może być naszym przewodnikiem. Nazwij to, jak chcesz.

 

Lekcja od drzew i zaciśnięta pięść

Podczas spotkania na ścianie za jednym z uczestników wisiał obraz starego pnia drzewa z potężnymi korzeniami. Ten widok zawsze wyzwala we mnie energię. Od dawna czuję silną więź z drzewami; często je fotografuję. Drzewa mają w sobie tyle mądrości, hojności i troski. Zwłaszcza te olbrzymy, które przetrwały próby czasu i natury. Patrząc na ten obraz, uderzyło mnie, że potężny system korzeniowy nie tylko pozwala drzewu stać dumnie, ale także trzyma ziemię wokół niego. Drzewa dają życie i dom, wspierając się nawzajem. Jeden z uczestników zauważył, że korzenie na obrazie zdają się „odpoczywać” w ziemi. One nie „próbowały”. One po prostu „były”. Robiły to, co do korzeni należy. To pomogło mi dostrzec wrodzone zaufanie drzew do ich współzależności z ziemią i powietrzem. Ufną pewność, że będą trzymane, nawet gdy same coś trzymają.

 

Krista Tippett, amerykańska dziennikarka, opisała kiedyś ćwiczenie, którego doświadczyła w Plum Village, wspólnocie założonej przez Thich Nhat Hanha. Mnich prowadzący sesję poprosił uczestników, by zacisnęli pięść jednej ręki, a potem spróbowali siłą otworzyć ją drugą ręką. Okazało się, że im mocniej próbowali, tym bardziej pięść się zaciskała.

Wtedy mnich zaproponował podejście wbrew intuicji: zamiast siłować się z pięścią, poprosił, by czule objąć ją (ukołysać) drugą dłonią. Niemal natychmiast zaciśnięta dłoń rozluźniła się i zaczęła otwierać. Wystarczyło łagodne potraktowanie i danie przestrzeni bez żadnego planu, poza samą obecnością.

 

Spojrzenie w przyszłość

Wchodząc w 2026 rok, widzimy wokół wiele manipulacji i nadużywania siły. Krista Tippett zauważyła:

„Jednym z najpotężniejszych sposobów, w jaki możemy być obecni wobec bólu naszego świata, jest kontrkulturowa czułość”.

Co by się stało, gdybyśmy na chwilę przystanęli, by posłuchać i pozwolili sobie „być trzymanym” przez życzliwą siłę większą od nas? Gdybyśmy z kolei my stworzyli intencjonalną przestrzeń dla klarowności i mądrości? To mógłby być pierwszy krok do stworzenia świata, w którym każdy czuje, że przynależy – że jest widziany, słyszany i szanowany.

Kiedy czujemy przynależność, trudniej nam zaciskać pięści. Sztuka trzymania przestrzeni dla większego dobra wymaga zaufania do czegoś większego niż my sami.

 

A zatem, wracając do pytania: Czego Ty pragniesz i czego potrzebujesz w 2026 roku?

 

Autor: Alan Seale

Przekład: Patryk Lange przy wsparciu Gemini

Źródło: https://alanseale.substack.com/p/the-art-of-holding-space-without