Created by
Copyrights © 2022 ITO. All Rights Reserved.
Linki
Najnowsze wpisy
Zapisz się do naszego newslettera
ITO - Instytut Transformującej Obecności
Blue way up Patryk Lange,
Rynek Główny 34/15, 31-010 Kraków
Email: info@transformujacaobecnosc.pl
Telefon: + 48 601 959 519
Bądźmy w kontakcie


Czasem wydaje mi się, że całe moje życie było praktyką odpuszczania. Odpuszczania lęku, wątpliwości, ograniczających przekonań, bolesnych wspomnień oraz niepewności co do wyborów, przed którymi stoję. Na przestrzeni lat podejmowałem spore ryzyko, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Z czasem nauczyłem się lepiej wyczuwać to, co może czekać na mnie po drugiej stronie. Mimo to, odpuszczanie pozostaje moją nieustanną praktyką.
Przeprowadzka do nowej społeczności dwa i pół miesiąca temu stała się okazją, by na nowo zdecydować, jak chcę być w świecie. By jasno określić, czemu mówię „tak”, a czemu z wdzięcznością odmawiam. Pod powierzchnią te wybory dotyczą tak naprawdę puszczania ról, obowiązków i tożsamości z przeszłości, przy jednoczesnym odzyskiwaniu tych części siebie, od których niekiedy uciekałem. Tak więc, krok po kroku, „odpuszczam” i „odzyskuję”.
Starożytny chiński filozof Lao Tzu powiedział: Kiedy puszczam to, kim jestem, staję się tym, kim mogę być.
W 2009 roku zabrałem małą grupę poszukiwaczy w mistyczną podróż do Egiptu. Po kilku dniach wyprawy znaleźliśmy się na Czarnej Pustyni, części większej Pustyni Zachodniej, kilka godzin drogi na zachód od Kairu. Wspiąłem się na jedną z ciemnych, piaszczystych bazaltowych gór i usiadłem do medytacji. Gdy tam spocząłem, spojrzałem za siebie i zauważyłem swoje ślady na piasku. Wkrótce dołączyła do mnie jedna z towarzyszek podróży, również dostrzegając swoje głębokie ślady. Siedzieliśmy razem w milczeniu.
Po pewnym czasie wyznała cicho: „Przyjechałam na tę wyprawę, bo moje życie musi się zmienić. Muszę odpuścić tak wiele rzeczy, które mnie trzymają w miejscu”. Siedzieliśmy w ogromnym bezruchu pustyni jeszcze przez chwilę, zamieniając tylko kilka słów. W końcu wiatr przybrał na sile, a my wstaliśmy w milczeniu, by zacząć schodzić. Gdy obejrzeliśmy się na ścieżki, którymi wchodziliśmy na górę, powiedziała ze zdumieniem: „Spójrz, moje ślady zniknęły. Wiatr je zabrał. Moja przeszłość odeszła”. Zauważyłem, że z moimi stało się to samo. Ten moment był pierwszym z wielu doświadczeń odpuszczania, jakie stały się udziałem nas wszystkich podczas tej podróży.
Im jestem starszy, tym łatwiejsze staje się odpuszczanie tego, kim jestem – puszczanie sposobów, w jakie definiowałem siebie w przeszłości. W pewnym sensie przynosi to nawet ulgę. Zdzierając maski, tożsamości i sposoby bycia, które nie są w pełni zgodne z tym, kim jestem w swej istocie, staję się bardziej zdolny do pełnego zamieszkiwania obecności, którą mam teraz wnosić. To nie tak, że nie zamieszkiwałem jej wcześniej; po prostu znajduję w sobie odwagę, by żyć nią jeszcze pełniej.
Ostatnia przeprowadzka otworzyła we mnie przestrzeń, której dotąd nie znałem. Pozwala mi to na uczynienie odpuszczania sposobem na życie. Sposobem nawigowania przez rzeczywistość, który oferuje większą wolność, ponieważ z chwili na chwilę ucieleśniam to, kim i jak mam być. I mówię „tak” tylko temu, co jest zgodne z tym powołaniem.
Około dziesięciu lat temu miałem okazję spędzić czas z Johnem Philipem Newellem, jednym z najwybitniejszych współczesnych pisarzy i nauczycieli duchowości celtyckiej oraz zachodniej praktyki kontemplacyjnej. Podczas jednego ze spotkań John Philip opowiedział historię o niezwykłej grupie irlandzkich zakonnic, które „z ufnością odpuszczały” swój zakon. Uznały one, że ich zgromadzenie umiera i znajdowały się w bardzo świadomym procesie akceptacji realiów swojej sytuacji. Nie szukały już nowych nowicjuszek; nie próbowały utrzymać zakonu przy życiu za wszelką cenę. Były niezwykle intencjonalne w tym „ufnym odpuszczaniu”.
Słuchając tej historii, zacząłem postrzegać „odpuszczanie z ufnością” jako proces proaktywny. W przypadku tych zakonnic był to potężny, świadomy akt bycia świadkiem i błogosławienia rozpadu ich wspólnoty, a także ich osobistego przejścia od tego, co było, do tego, co nadejdzie. Był to proces „pełen ufności”, ponieważ wierzyły głęboko, że pojawi się coś nowego, jeśli tylko puszczą to, co już nie jest żywotne – co nie ma już przyszłości.
Zrozumiałem wtedy, jak „odpuszczania z ufnością” jest bliskie „poddaniu (surrender)” w Transformującej Obecności – rozumianego nie jako „poddanie się” (rezygnacja), lecz jako „zaufanie i oddanie się” czemuś większemu. A następnie wejście z tym w partnerstwo, by wspólnie współtworzyć to, co może nastąpić później.
Praktyka „Odpuszczania z Ufnością”
John Philip wprowadził praktykę oddechową towarzyszącą temu procesowi, którą zaadaptowałem na własny użytek.
Zauważ rytm: Kiedy bierzesz pełny wdech, twoja górna część ciała naturalnie unosi się nieco do góry. Przy wydechu ciało naturalnie lekko opada. Weź kilka spokojnych oddechów, by oswoić się z tym rytmem.
Oddech sercem: Wyobraź sobie, że wdychasz i wydychasz powietrze przez serce. Pozwól oddechowi być głębokim i pełnym.
Pytanie do serca: W ciszy zapytaj swoje serce: Co teraz na mnie czeka? Co czeka, bym to zauważył? Jaka część mnie chce teraz lśnić?. Przyjmij wszystko, co się pojawi.
Uwalnianie: Teraz zapytaj serce: Czego muszę się pozbyć, aby móc wejść w to, co na mnie czeka?
Ruch oddechu: Wróć uwagą do naturalnego unoszenia się przy wdechu i opadania przy wydechu.
Z wydechem: „odpuszczaj” to, co czas już uwolnić.
Z wdechem: pozwól mu „objąć” to, co na ciebie czeka – tę część ciebie, która chce teraz lśnić.
Kontynuuj tą praktykę tak długo, jak chcesz.
„Odpuszczanie z ufnością”. Za każdym razem, gdy wracam do tej prostej praktyki, znów wracam do siebie. Po prostu. Delikatnie, jednak ze stanowczością. Krok za krokiem, oddech za oddechem.
Autor: Alan Seale
Przekład i adaptacja: Patryk Lange przy wsparciu Gemini
Źródło: https://alanseale.substack.com/p/faithfully-letting-go